Czy warto studiować w Barcelonie?

IMG_3646Świat u stóp Tibidabo

Kiedy los daje Ci szansę, żeby spełnić swoje marzenia, nie ma sensu się dłużej zastanawiać. Co prawda, łatwiej podejmuje się decyzje o wyjeździe do ciepłej Hiszpanii, kiedy brniesz przez listopadowy poziomy śniego-deszcz. Co powiedziałabym tym, których zimowa polska aura wystarczająco nie motywuje, żeby wyjechać choć na trochę?

Odwagi!

Erasmus to chyba najlepsza opcja, żeby sprawdzić czy damy sobie radę za granicą. Oprócz dofinansowania, które jest oczywistym profitem takiego stypendium, możemy liczyć na wsparcie ze strony uczelni macierzystej i przyjmującej. Będą Wam pisać maile, organizować spotkania informacyjne, znajdzie się grupa studentów chętnych, żeby pomóc Wam poczuć się w nowym miejscu swobodniej i pewniej. Wiadomo, że to zawsze jest szkoła życia, przekraczamy własne bariery: językowe, kulturowe, ale czy nie warto czasem wyjść ze strefy komfortu? Erasmus to tylko namiastka, próba w „kontrolowanych warunkach” tego, czym może smakować życie w innym miejscu na Ziemi. I właśnie o takie zwykłe życie mi chodzi, Erasmus to oczywiście imprezy, mnóstwo nowych znajomości, ale przede wszystkim zupełnie nowa codzienność. Pomijam ten oczywisty fakt, że wybierając to konkretne śródziemnomorskie miasto decydujecie się na cudownie słoneczne zimowe dni i średnie temperatury w granicach 14-18’C.

IMG_4095Przyjemnie nieprzepełnione kawiarnie w grudniowe przedpołudnia

A więc czy warto studiować w Barcelonie? To pytanie nasuwa się już przy wyborze miejsca docelowej „mobilności”. Przede wszystkim, należy kierować się znajomością języka obcego i pod tym kątem podejmować decyzje. W końcu na miejscu trzeba się będzie jakoś dogadać! „Przecież wszyscy mówią po angielsku!” – powiedziałby ktoś. Yyyy… No chyba, że mówimy o Hiszpanii. Tutaj, podobnie jak we Włoszech, ta logika do końca nie działa. Zatem prosta rada, jeśli planujecie wyjazd na studia na Półwysep Iberyjski – przede wszystkim dokładnie sprawdźcie ofertę programową. I tutaj jedno zastrzeżenie: niech Was nie zwodzi to, że uniwersytet informuje, że prowadzi kursy w języku angielskim. Pisałam już o moim początkowym postanowieniu, że nie nauczę się katalońskiego (post „Jak to jest z tym katalońskim – czyli duma i uprzedzenie”).

IMG_2048.JPGPrzepiękny budynek główny Universitat de Barcelona z magicznym patio wewnątrz.

Przyszła chwila, żeby wytłumaczyć DLACZEGO.

Otóż moją półroczną przygodę na Universitat de Barcelona zaczęłam od wysłuchania 1,5-godzinnego wykładu o tym dlaczego jako Erasmus powinnam nauczyć się katalońskiego, opisie intensywnych kursów, spotkań z native speakerami, wolności wykładowców co do wyboru języka, w którym wykładają (tu musielibyście zobaczyć moją minę i kolor twarzy). Pomijam fakt, że „szeroka gama przedmiotów anglojęzycznych” okazała się skromną listą 5 przedmiotów, z których 3 obejmowały tą samą dziedzinę, i fakt, że po wysłuchaniu  pozostałych dwóch słowa prowadzącej, że „dla niej to też jest swojego rodzaju wyzwanie, żeby poprowadzić ten przedmiot po angielsku” zostały ze mną na dłużej jako przestroga. Nie chcę zabrzmieć jak malkontentka, bo przecież to było cudowne doświadczenie i absolutnie namawiam i nie mam zamiaru nikogo zniechęcać. Piszę tylko o efekcie zaskoczenia. Szczęśliwie udało mi się wybrać kursy w języku hiszpańskim. Nie wykluczało to oczywiście sytuacji, w których prowadzący nieświadomie i niezamierzenie wtrącał katalońskie słowa, a uczestniczący w zajęciach studenci pytali po katalońsku, nie zważając na biednych Erasmusów. Taka jest specyfika tego miejsca.

IMG_2761Park Ciutadella – niesamowity klimat, ulubione miejsce studentów i nie tylko 😉

Ale absolutnie, kategorycznie nie rezygnujcie!

Wybór Barcelony to najlepsze co możecie zrobić, jeśli tylko planujecie Erasmusa i znacie hiszpański. To cudowne miejsce, o niesamowitym studenckim charakterze. To miasto, w którym ciągle coś się dzieje i niech Was nie zwodzi, że jest 2 w nocy we wtorek. Barcelona kipi od wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych, stanowi idealne połączenie miasta, które prężnie się rozwija, a jednocześnie uwodzi swoim modernistycznym, multikulturowym klimatem. Kosmopolityczne podejście Katalończyków sprawi, że ani przez chwilę nie będziecie się tu czuli wyobcowani.

IMG_2914Niezawodne, fotogeniczne barcelońskie słońce na ulicach Barrio Gótico

A więc, odwagi! Tym, który mają jeszcze szansę skorzystać wyjazdu – jedźcie! Czeka Was przygoda życia w mieście, za którym będziecie tęsknić, i które już na zawsze zostanie Waszym domem (nad morzem!).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s