To jak to jest z tym katalońskim? Czyli duma i uprzedzenie.

Jadąc do Barcelony na studia pomyślałam: „Ech, znam przecież hiszpański, będę jak swojak, dam sobie radę”. Otóż życie nie przestaje zaskakiwać. To znaczy, wiedziałam, że jak Barcelona to kataloński, znałam historię silnych dążeń niepodległościowych, specyficznego podejścia Katalończyków do „reszty Hiszpanii”. No, ale mimo wszystko, człowiek się jakoś tak nastawia, że w Hiszpanii był, kawę sobie umiał zamówić, przez telefon sprawy załatwić, a tu nagle… ale od początku.

IMG_2052Dzień Niepodległości Katalonii – obchodzony tłumnie, z pełną powagą i zupełnie serio.

Ląduję na hiszpańskim (sic!) zdaje się wybrzeżu. Od tej chwili mam doświadczać ciągłego powtarzania, że wcale nie na hiszpańskiej, a katalońskiej ziemi stawiałam pierwsze kroki jako studentka za granicą. Chwilę zajęło mi przywyknięcie, że wszystkie napisy (także te o drogach ewakuacyjnych, rozkładach jazdy komunikacji, opisie produktów w sklepie) są w pierwszej kolejności po katalońsku, a potem (ewentualnie i rzadko!) we wszystkich innych, „gorszych językach” świata. A już zupełnie rozwaliła mnie Ikea, w której nazwy produktów, jak wszyscy wiedzą są „ze skandynawska brzmiące”, a podpisy – mające je tłumaczyć…. po katalońsku. No to, jak to jest z ta dwujęzycznością?

IMG_2443Menu po katalońsku

Tak… Duma i uprzedzenie. Katalończycy do swojego języka i tradycji podchodzą bardzo na serio. To było coś, co mnie szczerze zdziwiło i ugruntowało moje uparte postanowienie, że katalońskiego się nie dam nauczyć, bo i po co. Może trochę z tego powodu, że nawet jeśli poczyniłeś trud nauczenia się hiszpańskiego, nie odgadniesz co znaczy „dimecres tancat”, a oznacza to samo co „cerrado miércoles” czyli „zamknięte w środy”…

Skąd taka niechęć? Proszę wstrzymać wodze, do ksenofoba mi daleko. Tłumaczę się z tego w poście „Czy warto studiować w Barcelonie”.

IMG_2043Manifestacja poparcia dla niepodległości na Plaça de Catalunya. We wszystkich oknach i balkonach miasta, wiszą flagi Katalonii.

Moje nastawienie zmieniło się trochę po półrocznym pobycie, ale o tym potem. Kataloński w barcelońskiej codzienności otacza ze wszystkich stron. Zaintrygowało mnie to zacietrzewienie mieszkańców tego pięknego miasta i chyba trochę nieświadomie i z przekorą postanowiłam zbadać teren.

IMG_2713Plaça Sant Jaume pod ratuszem miejskim – tu ma miejsce kulminacja wszystkich miejskich imprez.

Kiedy mieszka się za granicą, często w sposób zupełnie niezamierzony zadaje się pytania nie na miejscu. Ja takich pytań zadałam pewnie o tysiąc za dużo, ale czyż nie o wymianę kulturową chodzi w Erasmusie?

A więc zapytałam Kolumbijczyka z Medellin o Pablo Escobara – to chyba największa wtopa – ale obiecuję to kiedyś wynagrodzić szukając w Kolumbii innych, bardziej fortunnych znaków specjalnych. Ale przede wszystkim ucięłam sobie pogawędkę z Katalończykami z małego miasteczka pod Barceloną, na zupełnie swobodnej domówce w dzielnicy Grácia. O tym, jak to w końcu jest z tym katalońskim.

Szczęśliwie dla moich socjologicznych obserwacji trafiłam na przedstawicieli dwóch obozów: kataloniopatów i kataloniosceptyków. Oto, co usłyszałam z jednej strony: że Katalonia to nie Hiszpania, że ten ich „ciemiężyciel” wysysa do ostatniej kropli krwi kataloński trud i znój. Hmm… Fakt, Katalonia to najbogatszy w Hiszpanii region (comunidad autónoma) i większość dużych lokalnych i międzynarodowych firm właśnie w Barcelonie ma swoje siedziby główne. Tu wtrącili się kataloniosceptycy: że owszem, ale to dlatego, że Barcelona ma idealny klimat. Zimy są tu łagodne, a latem nie ma tak nieziemskich upałów jak np. na południu, stąd wszystkie duże, liczące się na arenie międzynarodowej firmy wybierają sobie Barcelonę na swoją siedzibę główną.

Starałam się nie wtrącać i nie podsuwać ocen, bo przecież taka kontrolowana konfrontacja jest najzabawniejsza. Trudno też o zajęcie jakiegoś stanowiska, bo gdzie mi do tych silnych katalońskich emocji. Moim obserwacjom, zaskoczeniom nie było końca, o czym pewnie jeszcze nie raz opowiem Wam przy okazji innych wpisów choćby o lokalnych fiestas. Do przeczytania!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s