5 powodów, by zamieszkać w Barcelonie.

No dobra, w Hiszpanii.

  1. Styl, szyk, architektura. Mieszkając w Barcelonie zawsze wybierałam spacer, zamiast metra. Tyle piękna nie może się zmarnować. Ale, w którą stronę patrzeć? Kuszą fasady w stylu art nouveau, bajkowe, romantyczne, przeszklone wykusze okienne. Roślinne motywy, Gaudi, szaleństwo i przekraczanie granic wyobraźni przeniesione z papieru w realny, użytkowy kształt.

IMG_2508Głowa odpoczywa, serce się raduje, kiedy mijacie takie miejsca, kiedy widać, że ktoś włożył w to całego siebie, potrzebował żyć w ładnym miejscu, otaczać się niecodziennymi przedmiotami.

IMG_2525

A do tego, ta wszechobecna czułość wobec roślin. Większość balkonów, skwerków, okien, wykuszy, podwórek kipi od zieleni.

IMG_2715Spacer ulicami Barrio Gótico
IMG_2269Patio Biblioteca de Catalunya, idealne, by zaszyć się z książką i kawą.
IMG_4371Ogródki miejsce, należą do mieszkańców otaczajacych je kamienic, żeby mogli sobie w centrum miasta wychodować pomidorki. Dla mnie ewenement warty powtórzenia na rodzimym podwórku.

2. Cudownie ciepłe dni i noce, które pozwalają spać przy otwartym oknie całą noc. Wychodzić na długie spacery nawet grudniu, jeździć rowerem, skuterem. Śmiało wychodzić z domu w adidaskach, trampkach i innych szmaciakach w styczniu. Bez konieczności okutania się w dziesięć śniegoopornych warstw. Spotykać się z przyjaciółką na śniadaniową kawę na plaży…

IMG_2601IMG_2566

Nadmorska promenada, miejsce idealne na lody, rower, rolki, spacer, całowanie się, imprezowanie… 😉

3. Asortyment rybny przeciętnego supermarketu. Serio. Regularnie uskuteczniałam wycieczki krajoznawcze, bo różnorodność, świeżość i jakość dostępnych ryb i owoców morza nie miała sobie równych. Romantyczna kolacja? Owoce morza, te sprawy? Kochani, kilogram muli za nie całe dwa euro i jesteście bohaterem w swoim domu.

4. Uśmiechnięci, wyluzowani ludzie. Nikt na Ciebie nie „fuka” w kolejce do kasy, kiedy akurat kasjerka postanowi pomóc Ci pakować Twoje zakupy, tyle, że ma odmienną koncepcję i najpierw musi wypakować to co spakowaliście, żeby zrobić to po swojemu. Totalny luz, przecież wychodzi się z domu do ludzi. Nawet jeśli to supermarket.

IMG_2872

Studenckie krewetki, brzmi jak oksymoron? Nie w Hiszpanii! 🙂

IMG_2574

5. Pokojowe i symbiotyczne współistnienie kultur, przeciwieństw. Nowoczesności z klasyką. Kosmopolityzmu z kultywacją tradycji regionalnych. Wspólne biesiadowanie całych ulic, dzielnic. Cudowna harmonia i otwartość na to, by razem współtworzyć ten organizm miejski, stanowić jego żywą tkankę. Tworzenie lokalnych, małych społeczności. Sprzyja temu istnienie i popularność osiedlowych barów. Często obskórnych (jeśli jest maszyna do gry na monety – to klasyk, wchodźcie śmiało), ale za to z pysznym winem i tapasami. Tam spotykają się ludzie po to by pogadać, nie siedzieć w domu. Wpadają na kogoś na spacerze z psem, więc pies idzie z nimi na jednego, przecież nie można się tak minąć o jednym „cześć”. Za tą otwartość, wzajemne ciepło i uwagę cenię sobie ludzi z południa. Nie czujecie tego? Pojedźcie tam koniecznie! A może spróbujcie pomieszkać? W jakiejś stuletniej kamienicy z drewnianymi okiennicami, przez które wieje, ale za to widać życie miasta z bliska…

IMG_2768

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s